Ostatnio komentowane
| Wyjechali na wakacje ... czyli o luzowaniu na urlopie |
|
|
| Wpisany przez Administrator |
| Środa, 25 Luty 2009 00:00 |
Jaka jest recepta na odpoczynek od codziennych spraw? Jaki powinien być urlop, żeby po powrocie można było powiedzieć, że to był dobry czas i wlał w nas siłę na kolejne dni?
Już na lotnisku wszystko zaczęło się klarować, bowiem ekipa TechDive Rec spotkała się w komplecie po raz pierwszy. Maćka mieliśmy już okazję poznać wcześniej na kilku spotkaniach w Szlafroku. Pawła znaliśmy tylko z opowiadań. Tak naprawdę już po kilku chwilach wiedzieliśmy, że na pewno nie będziemy narzekać na towarzystwo. Luzowanie kontynuowaliśmy jadąc samochodem do Dahab. Na lotnisku w Sharm, do naszej WESOŁEJ gromadki dołączył Kurczak (Krasnal). Na początku bardzo niechętnie, ostrożnie, bo jutro rozpoczyna kursowe nurkowania techniczne i takie tam ..., nie chciała przyłączyć się do degustacji różnych napojów zakupionych na strefie. Ale kto by się oparł namową tak sympatycznej zgrai. Już po kilku minutach luzowała razem z nami! Podróż upłynęła jakoś błyskawicznie i całe szczęście, bo już nas zaczęły boleć brzuchy od nieustannego śmiechu. Niespodziewanie zatrzymaliśmy się przed naszym ekskluzywnym hotelem GOLDEN EUROPE. W recepcji rejestracja szła nam jakoś opornie. Ciągle KTOŚ nam chował różne niezbędne rzeczy, a to paszport, a to długopis, a to znów paszport. I długopisy też nie chciały działać jak zwykle (! pisały odwrotną stroną?!). W końcu się jedna k uporaliśmy ze wszystkimi przeciwnościami i wylądowaliśmy w naszych pokojach. Odpoczynkiem nie było nam jednak dane się cieszyć długo. Pojawił się Chochor, witając swoją sekcję rekreacyjną. Ponieważ właśnie zaczynali z Golasem jakieś żarełko w AliBabie, mieliśmy się dołączyć , jeśli oczywiście siły pozwolą. I o dziwo! Zaskoczenie! Wszyscy stawiliśmy się po pięciu minutach w komplecie. Jacyś zupełnie nowi, jacyś odświeżeni tacy,odrodzeni jak feniks z popiołów. Wrzuciliśmy coś niecoś na ząb. Już od pierwszego posiłku Maciek zaczął swoją przygodę z zupą cebulową. Od tej pory w każdej knajpce ordynował cebulową. Jakaż to, okazało się, różnorodność zawartości i konsystencji, jaka feria smaków! Każda z zup zajmowała po skosztowaniu określone miejsce w rankingu. Pod koniec wyjazdu został ogłoszony przez twórcę rankingu, zwycięzca tej konkurencji. A kto wygrał? O to musicie już zapytać samego Maćka. Z pewnością bardzo chętnie udzieli porady gdzie w Dahab można zjeść dobrą cebulową.
Wkrótce okazało się, że naszego luzowania jeszcze nie nadszedł koniec. Wieczorem impreza na plaży! Urodziny Honzy! Poranne śniadanie na tarasie. Każdy nieco oszczędny w słowach. I jedzenie nie cieszy się zbytnim powodzeniem. Całe szczęście towarzystwa dotrzymywał nam Golas ze swoją panną i ożywiał co nieco to ponure towarzystwo. Na klarkowanie sprzętu byliśmy umówieni z Chochorem w Planecie na godzinę dziesiątą. Tego dnia mieliśmy w planie dwa nurkowaia na Lght House. Sprawdzenie sprzętu, wyważenie i ogólnie odpoczynek po długiej podróży i intensywnej aklimatyzacji. |


Komentarze